Uwielbiam chodzić po mieście i szukać miejsc, które potrafią zatrzymać człowieka w samym środku miejskiego pędu. Wśród hałasu, szarości i ciągłego „dalej” nagle pojawia się kolor, emocja albo historia namalowana na ścianie. Murale, bo o nich mowa, czasem są widoczne już z daleka, przywołując feerią barw, inne działają ciszej — detalem, światłem albo klimatem miejsca. Pokazują, że kolor potrafi zmienić szare, nieciekawe miejsce w coś, przy czym ludzie się zatrzymują i po prostu patrzą.
Ten blog to jednak nie tylko album fotograficzny to także sposób zachowania tego co przemija. Murale zaczęłam fotografować już dawno, zanim stały się modnym elementem miejskiej przestrzeni. Niektóre z nich zniknęły razem z budynkami, na których powstały. Inne zostały ukryte pod reklamowymi płachtami, zasłonięte przez nowe inwestycje czy zamalowane w czasie remontu. Miasto cały czas się zmienia. Wtedy fotografia staje się jedynym śladem tego co jeszcze chwilę można było zobaczyć w przestrzeni. W tych kadrach próbuję zachować fragmenty miasta, którego już nie ma.

Biznesmen z teczką i kobieta w biurowym stroju ścigają się, nie[…]

Dynamiczne linie i komiksowa stylistyka, budynki wyrastające niczym superbohaterowie codzienności.

W biznesowym sercu warszawskiej Woli, obok nowoczesnych biurowców ze szkła i[…]